fortyfikacje • • Autor: Cień Historii • 8 min czytania

Grupa Warowna „Góra Śmiadowska” – podziemne labirynty Wału Pomorskiego

Monografia potężnej grupy warownej Góra Śmiadowska na Wale Pomorskim. Wysadzone bloki żelbetowe B-Werków, podziemne korytarze komunikacyjne, zarośnięte transzeje i sosnowy bór.

Pancerne kopuły i rozsadzone schrony Grupy Warownej Góra Śmiadowska w leśnym gąszczu Wału Pomorskiego

Podejście przez leśne ostępy i maskowanie w terenie

Zjechałam ze spękanej szosy łączącej Czaplinek z Bornem Sulinowem i skierowałam się na leśny trakt niknący w gęstwinie sosnowego boru. Pojezierze Drawskie powitało mnie chłodem, który osiadał gęstą mgłą na wilgotnym poszyciu i nagich gałęziach brzóz.

Samotna wędrówka ku wzniesieniu oznaczanemu na dawnych mapach jako Buch-Berg – wznoszącej się na sto sześćdziesiąt osiem metrów nad poziom morza Górze Śmiadowskiej – od pierwszych kroków wymagała oswojenia głuchej, nienaturalnej ciszy. Ten polodowcowy garb, zaryglowany pomiędzy rynnami jezior Śmiadowo i Ciemino, był bastionem o pierwszorzędnym znaczeniu strategicznym. Zrudziałe igliwie tłumiło dźwięk kroków, lecz ukształtowanie terenu szybko zdradziło, że las kryje obcy porządek.

Pod grubym dywanem mchu grunt falował załamaniami dawnych rowów strzeleckich, zygzakami transzei i wykopami dobiegowymi, które dziesiątki lat temu pocięły stoki w system fortyfikacyjny Wału Pomorskiego.

Gdy dotarłam na grzbiet wzniesienia, bór rozstąpił się gwałtownie, odsłaniając scenerię przypominającą pobojowisko po gigantycznym kataklizmie. Pośród zarośli jałowca i karłowatych sosen wyrosły potężne, szare bryły wysadzonych schronów bojowych grupy warownej. Podeszłam do zmasakrowanego panzerwerku o numerze 974, kładąc dłoń na chropowatym żelbecie o klasie odporności B1. Wędrując po leśnych bezdrożach, podobny nastrój zapomnienia i wtopienia dawnych murów w leśne poszycie odnajdziemy, eksplorując Bateria Artylerii Stałej BAS 21 w Krynicy Morskiej, gdzie natura z równą cierpliwością zaciera dawne ślady człowieka.

Architektura militarna i żelbetowe stanowiska ogniowe

Porażająca siła powojennych eksplozji uniosła stropy o grubości półtora metra, łamiąc je w pół i odrzucając wielotonowe bryły w leśne poszycie. Ze strzaskanych krawędzi sterczały gęste wiązki stalowych prętów zbrojeniowych, powyginane w fantasmagoryczne kształty i przypominające poskręcane ścięgna rozerwanej bestii. Na ocalałych ścianach wciąż widniały precyzyjne odciski desek szalunkowych, odciśnięte w wiążącej masie przez budowniczych twierdzy w połowie lat trzydziestych.

Zamiast sześciostrzelnicowych kopuł pancernych dla karabinów maszynowych MG 34 ziały dziś głębokie, okrągłe studnie o poszarpanych brzegach, w których zalegały butwiejące liście, połamane konary i odłamki skruszonego bazaltu.

W. 975 – największego, dwukondygnacyjnego schronu grupy, pełniącego funkcję bloku dowodzenia i zaplecza techniczno-socjalnego. Przecisnęłam się przez wąską szczelinę pod pękniętym nadprożem i zeszłam po stromym rumowisku w głąb żelbetowego gardła budowli. W ułamku sekundy zapach lasu ustąpił miejsca lodowatemu odorowi wilgotnego wapna, bitumu i rdzewiejącego żelaza. Włączyłam czołówkę, a jej snop przeciął podziemny mrok, wyrywając z nicości surowe ściany korytarzy wejściowych.

Minęłam puste ościeżnice podwójnych śluz gazoszczelnych z resztkami odciętych zawiasów. Schodząc na niższą kondygnację techniczną, znalazłam się w dawnej maszynowni. Na cokołach, gdzie dawniej pracowały agregaty prądotwórcze zasilające twierdzę w prąd i napędzające pompy, leżały zwały osypanego tynku. W ciemności dostrzegłam pionowe szyby czerpni powietrza, wnęki filtrów węglowych oraz głęboką studnię, która zapewniała załodze samowystarczalność w warunkach oblężenia. W szerszym kontekście historycznym regionu warto również uwzględnić Studenne, którego relikty ukryte w głębi lasu niosą ze sobą zbliżoną opowieść o dawnej potędze i nagłym zmierzchu.

Podziemne korytarze, izby załogi i magazyny amunicji

W. 975 wkroczyłam w podziemną poternę – monolityczny korytarz komunikacyjny wycięty głęboko w rdzeniu wzgórza, spinający poszczególne panzerwerki w jeden organizm obronny. Ta betonowa arteria o długości niemal trzystu metrów była rozwiązaniem unikalnym na całej linii Wału Pomorskiego. Marsz w jej wnętrzu budził dojmujące wrażenie odrealnienia. Dźwięk kroków niósł się głuchym echem w ciasnej żelbetowej rurze, zamierając w odległych załamaniach tunelu.

Na ścianach wciąż tkwiły zardzewiałe wsporniki magistrali telefonicznych i zdemontowanych instalacji wentylacyjnych, a pod stopami dawało się wyczuć ślady mocowań torowisk dla wózków amunicyjnych. W świetle latarki omiotłam fragment muru, gdzie spod osadu wyłoniły się resztki niemieckich napisów ostrzegawczych naniesionych czarną farbą z szablonu. Ze spękanego stropu zwisały delikatne stalaktyty wapienne, z których odrywały się lodowate krople, uderzając w kałuże z dźwiękiem odmierzającym dekady opuszczenia.

W załomach korytarza, w bezpiecznym bezruchu, hibernowały nietoperze.

Historia twierdzy na Górze Śmiadowskiej nierozerwalnie łączy się z dążeniem Niemiec do zaryglowania rubieży przed uderzeniem ze wschodu. Pierwsze prace rozpoczęto tu w 1933 roku, wznosząc pojedyncze schrony bojowe oznaczone numerami 978 i 979, mające strzec przesmyku między jeziorami. W latach 1935–1936 inżynierowie zrealizowali koncepcję zwartej grupy warownej.

W cieniu dawnego konfliktu: dzieje i zadania bojowe

Starsze obiekty pozbawiono wyjść na zewnątrz, zamurowano ich zewnętrzne wejścia i połączono je drążonymi pod ziemią poternami z nowymi panzerwerkami. Góra Śmiadowska stała się podziemnym miastem bojowym, obsadzonym załogą, wyposażonym w zapasy amunicji, żywności, własne ujęcia wody i podziemną sieć łączności.

Gdy w 1944 roku klęska Rzeszy stawała się nieuchronna, na przedpolu w pośpiechu dobudowano pierścieniowe stanowiska Ringstand 58c pod karabiny maszynowe MG 42, a stoki opleciono zasiekami z drutu kolczastego i rowami przeciwpancernymi, szykując wzgórze na decydujące starcie.

Godzina próby nadeszła w pierwszych dniach lutego 1945 roku, pośród trzaskającego mrozu i zamieci śnieżnych. Pozycje obronne obsadzili żołnierze formacji alarmowych, podchorążowie ze szkoły artylerii w Groß Born oraz jednostki Dywizji Märkisch-Friedland. Stalowo-betonowa twierdza nie powstrzymała jednak impetu uderzenia Armii Czerwonej i oddziałów 1 Armii Wojska Polskiego.

Radzieckie jednostki 47 Armii, zamiast wykrwawiać się w frontalnych szturmach na ufortyfikowane wzgórze, wbiły się klinami w słabiej obsadzone styki pozycji polowych, obchodząc Górę Śmiadowską od skrzydeł. Niemiecka załoga została zepchnięta do podziemi i odcięta od świata w dusznych korytarzach bez dopływu świeżego powietrza.

Rdza, mech i przemijanie betonowych umocnień

Oślepione dymem strzelnice zasypywano ogniem dział przeciwpancernych, a grupy szturmowe podkradały się pod pancerze, wsuwając w szczeliny obserwacyjne i czerpnie powietrza wiązki granatów oraz ładunki trotylu. Podziemny labirynt przekształcił się w betonowy grobowiec wypełniony gryzącym dymem, jękiem rannych i echem rozrywanych pancerzy.

Czego nie zniszczyły pociski w lutym 1945 roku, dopełniło się w latach powojennych. W latach pięćdziesiątych saperzy przystąpili do likwidacji fortyfikacji Wału Pomorskiego, traktując Górę Śmiadowską jako poligon doświadczalny i źródło cennej stali pancernej dla hutnictwa. Eksplozje setek kilogramów materiałów wybuchowych rozrywały sklepienia, wyrywając z korzeniami wielotonowe kopuły ze stali stopowej, które następnie cięto palnikami i wywożono.

Przedzieranie się przez ten zrujnowany kompleks wymagało ode mnie nieustannej czujności i fizycznej gotowości. Doceniłam sztywność moich wysokich, skórzanych butów o twardym bieżniku, gdy stopa zsuwała się po wilgotnym rumowisku i śliskiej glinie poterny, chroniąc staw skokowy przed skręceniem. Pancerz kasku wielokrotnie uchronił moją głowę przed uderzeniem o poszarpane pręty zbrojeniowe i obniżone nadproża korytarzy.

Grube, skórzane rękawice ocaliły dłonie przed głębokim skaleczeniem o kanciaste okruchy bazaltu i zardzewiałe zadziory stali. W cieniu głębokich wykopów telefon całkowicie stracił łączność, zmuszając mnie do nawigowania wyłącznie za pomocą igły kompasu i papierowego szkicu.

Bezpieczeństwo i przygotowanie do leśnej eksploracji

Gdy wydostałam się z podziemi z powrotem na powierzchnię, rześkie jesienne powietrze uderzyło w moje płuca z niezwykłą ostrością. Stanęłam na kulminacji wzgórza, patrząc ponad koronami sosen na błękitnoszary pas jeziora Śmiadowo, migoczący pośród morenowego krajobrazu Pojezierza Drawskiego. Wokół panował niczym niezmącony spokój lasu, który bez pośpiechu zacierał ślady dawnego dramatu.

Korzenie wiekowych sosen wrastały głęboko w szczeliny pękniętych płyt żelbetowych, rozsadzając beton z cichą, niezłomną cierpliwością, a zielony dywan mchu metodycznie okrywał kanciaste krawędzie bloków bojowych. Monumentalne dzieło militarnej inżynierii okazało się bezsilne wobec upływu lat i praw natury.

Spoglądając w czarną gardziel opuszczonego szybu po wyrwanej kopule pancernej, pośród szumu wiatru w koronach drzew, pomyślałam o daremności twierdz budowanych w pysznym przekonaniu o własnej wieczności. Czy patrząc na te potrzaskane monolity zagubione w pomorskich lasach, potrafimy dostrzec w nich coś więcej niż tylko relikt minionej wojny – czy raczej ponadczasową przestrogę przed pychą imperiów obracających się w bezimienny gruz?

Powiązane wyprawy i leśne monografie w archiwum

Planując kolejne wyprawy szlakiem zapomnianych obiektów, warto uwzględnić poniższe monografie z naszego archiwum terenowego:

  • 🛡️ Bateria Artylerii Stałej BAS 21 w Krynicy Morskiej – żelbetowe stanowiska w sosnowym lesie Mierzei – Monografia zimnowojennej baterii artyleryjskiej BAS 21 w Krynicy Morskiej. Żelbetowe stanowiska dział B-13, podziemne magazyny amu… (Raport w archiwum)
  • 🛡️ Fort III Pomiechówek – mroczne kazamaty carskiej twierdzy nad Wkrą – Monografia leśnego Fortu III Pomiechówek. Surowy carski beton, ceglane poterny, zarośnięte wały artyleryjskie i tragiczne cienie o… (Raport w archiwum)
  • 🏚️ Studenne – zapomniane cerkwisko i pustka doliny Sanu pod granią Otrytu – Monografia wysiedlonej bieszczadzkiej wsi Studenne. Podmurówki cerkwi Zaśnięcia Bogurodzicy, cmentarne krzyże w zaroślach, dziki b… (Zapowiedź w cyklu publikacji)
  • 🏚️ Tworylne – ruiny dzwonnicy parawanowej i dworskie krypty w dolinie Sanu – Monografia wysiedlonej bieszczadzkiej wsi Tworylne. Monumentalna dzwonnica parawanowa, pusta krypta rodu Łęckich, aleja starych li… (Zapowiedź w cyklu publikacji)

Każda z tych leśnych monografii przybliża fenomen miejsc, w których architektura minionych stuleci stała się nierozerwalną częścią dzikiego ekosystemu.

Lokalizacja i współrzędne

Położenie w terenie: Średni szlak
woj. zachodniopomorskie / Pojezierze Drawskie • w pobliżu: Czaplinek / Borne Sulinowo
53.6067, 16.5167

Etyka i Bezpieczeństwo Odkrywcy

Stan obiektu: Podziemne korytarze, otwarte szyby pancerne, wymagane mocne źródło światła i kask. Obiekty w głębi lasów nie posiadają barierek ochronnych ani oświetlenia. Nigdy nie wchodź na niestabilne korony murów, zbutwiałe belki stropowe ani w nieoświetlone podziemia.

Zasada w lesie: Zabieramy tylko zdjęcia, zostawiamy tylko odciski butów. Szacunek: Nie ruszamy starych kamieni ani roślinności naskalnej.
CH
Cień Historii

Wędrowniczka & leśne ścieżki

Szukam w lasach starych murów, zapomnianych torowisk i miejsc, o których powoli zapominają mapy. Żadnego biura podróży, po prostu ciekawość, plecak i dobre buty.