industrialne • • Autor: Cień Historii • 8 min czytania

Szyb Chrobry Kopalni Victoria w Wałbrzychu – żelbetowy kolos dolnośląskiego węgla

Monografia zabytkowej wieży basztowej szybu Chrobry I kopalni Victoria w Wałbrzychu. Monumentalna konstrukcja żelbetowa z 1914 roku, pokruszone ceglane hale maszyn wyciągowych i echa czarnego złota.

Monumentalna wieża wyciągowa szybu Chrobry dawnej kopalni Victoria w Wałbrzychu górująca nad zaroślami

Wędrówka leśnym duktem ku zapomnianemu obiektowi

Późnojesienny chłód opadał na dno wałbrzyskiej kotliny wilgotną mgłą, gdy minęłam robotnicze familoki Sobięcina i wkroczyłam na zarośnięte rubieże dawnego kompleksu kopalni Victoria. Ziemia pod moimi stopami, przesiąknięta węglowym osadem, miała barwę smolistej czerni, tłumiąc odgłos kroków niczym miękki kobierzec.

Pomiędzy szkieletami skarłowaciałych brzóz i gęstwiną zrudziałych traw wyrosła przede mną monumentalna, surowa bryła szybu Chrobry I – potężna wieża wyciągowa, od ponad wieku dominująca nad sudeckim krajobrazem. Wokół panowało przejmujące milczenie, przerywane jedynie dalekim pomrukiem koksowni pracującej na sąsiednich parcelach. W powietrzu unosił się cierpki odór palonego koksu, mokrego żużlu i butwiejących liści.

Szłam powoli wzdłuż dawnego nasypu kolejowego, gdzie spomiędzy pokruszonych podkładów wyłaniały się zardzewiałe szyny bocznic, którymi niegdyś odprawiano w świat wagony czarnego surowca. Każdy krok w głąb tego postindustrialnego pustkowia oddalał mnie od miejskiego zgiełku, wciągając w przestrzeń, w której potęga inżynierii zderzyła się z bezwzględnym czasem.

Zatrzymałam się u stóp wieży nadszybowej, unosząc wzrok ku jej żelbetowemu zwieńczeniu niknącemu w ołowianych chmurach. Wzniesiona w 1914 roku konstrukcja basztowa zrywała z dotychczasową tradycją ażurowych wież zastrzałowych i ceglanych baszt typu Malakow. Monolityczny żelbet, uformowany w surowych deskowaniach, stworzył bryłę o kubistycznej ekspresji; pionowe lizeny i narożne filary zaprojektowano tak, by bez drgnienia przenosiły potężne obciążenia dynamiczne pracujących w głowicy maszyn wyciągowych. Wędrując po leśnych bezdrożach, podobny nastrój zapomnienia i wtopienia dawnych murów w leśne poszycie odnajdziemy, eksplorując Kopalnia Julia w Wałbrzychu, gdzie natura z równą cierpliwością zaciera dawne ślady człowieka.

Bryła budowli, materiał murów i stan zachowania

Podeszłam do cokołu i dotknęłam chłodnej płaszczyzny. Beton zachował wyraźny odcisk drewnianych szalunków sprzed ponad stulecia, pokryty siatką spękań, plamami porostów i rdzawymi naciekami z wewnętrznych zbrojeń. Wysoko nad ziemią ziały puste otwory dawnych przeszkleń, z których sterczały pogięte stalowe szprosy. Wewnątrz tej monolitycznej skorupy niegdyś bezustannie wirowały potężne koła linowe, a stalowe liny wynosiły z czeluści ziemi wielopiętrowe klatki wypełnione urobkiem i zmęczonymi górnikami.

Wokół żelbetowej baszty rozciąga się cmentarzysko ceglanej architektury technicznej, powoli pochłaniane przez zarośla. Skierowałam się ku ruinom hali maszyn wyciągowych, stąpając ostrożnie po dywanie z potłuczonych ceramicznych dachówek i gruzu. Neoklasycyzujące szczyty z ciemnoczerwonego klinkieru były poszarpane i częściowo zawalone; przez puste łuki okienne do wnętrz wdzierały się pędy bzu i młode jesiony.

Wkroczyłam przez pęknięty portal do dawnej maszynowni, gdzie powietrze pachniało wilgocią i zbutwiałym drewnem. W posadzce ziały głębokie wanny fundamentowe, z których przed laty wyrwano silniki i bębny linowe; ze zbrojonych cokołów sterczały odcięte palnikami śruby kotwowe. Ponad głową dostrzegłam resztki stalowych kratownic dachowych oraz szyny suwnicy pomostowej, unoszącej niegdyś wielotonowe podzespoły.

Zamiast dawnego buczenia transformatorów i terkotu aparatury rozdzielczej słychać było jedynie miarowe kapanie wody ze spękanego stropu, uderzającej o kałuże zalegające na ceramicznych kaflach. W szerszym kontekście historycznym regionu warto również uwzględnić Tunel pod Małym Wołowcem w Wałbrzychu, którego relikty ukryte w głębi lasu niosą ze sobą zbliżoną opowieść o dawnej potędze i nagłym zmierzchu.

Eksploracja zakamarków, piwnic i ukrytych detali

Dzieje tego miejsca splatają się z rozwojem dolnośląskiego zagłębia węglowego, którego początki w rejonie Sobięcina sięgają drugiej połowy osiemnastego stulecia. W dolinie potoku Lesk z drobnych nadań górniczych wyrosły potężne gwarectwa, scalone pod koniec dziewiętnastego wieku w zjednoczone przedsiębiorstwo Vereinigte Glückhilf-Friedenshoffnung, znane po wojnie pod szyldem kopalni Victoria. Tutejszy węgiel koksowy, odznaczający się wyjątkową kalorycznością i niską zawartością popiołu, napędzał sudecki przemysł hutniczy oraz koksochemię.

Gdy na początku dwudziestego stulecia płytkie pokłady wyczerpały się, koniecznością stało się sięgnięcie do partii złoża zalegających setki metrów pod ziemią. W przededniu pierwszej wojny światowej podjęto decyzję o budowie głębokiego szybu Chrobry I, wieńcząc go nowatorską, żelbetową wieżą basztową zdolną udźwignąć rosnący urobek.

Po 1945 roku zakład przejęli polscy górnicy, a kopalnia Victoria wraz z przyległymi polami stała się żywicielką tysięcy rodzin przybyłych tu ze wszystkich stron kontynentu.

Eksploatacja wałbrzyskich złóż należała do najtrudniejszych w historii górnictwa. Górotwór pod Sobięcinem, skręcony w hercyńskie fałdy i poprzecinany uskokami, bronił skarbów z bezwzględnym okrucieństwem. Śmiertelnym zagrożeniem w tych wyrobiskach okazywały się nagromadzenia metanu oraz gwałtowne wyrzuty dwutlenku węgla i skał, potrafiące w ułamku sekundy zasypać setkami ton miału całe przodki, odcinając ludziom tlen.

Zarys historyczny: powstanie, przeznaczenie i zmierzch

Pokolenia pruskich bergmanów, a po wojnie polskich osadników i doświadczonych reemigrantów z kopalń północnej Francji oraz Westfalii, zjeżdżały pod basztą Chrobrego na poziomy kilkuset metrów pod ziemię. Pracowali w dusznym upale i pyle osiadającym w płucach, przy trzeszczeniu drewnianych obudów uginających się pod potwornym naciskiem skał.

Każda tona wydartego antracytu okupiona była potem, lękiem i ofiarą tych, którzy po szychcie wyjeżdżali na zrąb z czarnymi twarzami, spoglądając na niebo z niemą ulgą za kolejny ocalony dzień.

Przedzieranie się przez zapomniane zaplecze szybu Chrobry wymagało nieustannej czujności i pełnego skupienia. Grunt wokół wieży okazał się zdradliwym labiryntem, gdzie pod kożuchem opadłych liści czaiły się studzienki kablowe, zapadnięte kanały i wyrwy w stropach piwnic. Doceniłam sztywność cholewek moich wysokich, skórzanych butów, gdy stopa nagle omsknęła się na wilgotnym rumoszu, chroniąc staw skokowy przed groźnym skręceniem.

Grube skórzane rękawice ocaliły dłonie przed głębokim skaleczeniem, gdy chwyciłam za postrzępiony pręt zbrojeniowy sterczący z rozbitego betonu, by utrzymać równowagę nad szczeliną dawnego kolektora. W cieniu potężnego żelbetowego trzonu wieży oraz w parowie kolejowym mój telefon całkowicie utracił łączność ze stacjami bazowymi; w orientacji polegałam wyłącznie na magnetycznym kompasie i papierowej mapie topograficznej.

Przemijanie dzieł człowieka w objęciach lasu

Czołówka o skupionym snopie światła wyrywała z ciemności zamurowane wloty podszybia, zardzewiałe sploty zerwanych lin oraz masywne stalowe wrota, za którymi panowała lodowata pustka.

Kres tego górniczego uniwersum nadszedł nagle na początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego stulecia. Decyzje polityczne uznały głębokie, skomplikowane geologicznie kopalnie Dolnego Śląska za nierentowne, skazując całe zagłębie na pospieszną likwidację. W 1994 roku w kopalni Victoria wygaszono instalacje i unieruchomiono wyciągi, kończąc ponad dwa wieki wydobycia.

Dla Sobięcina i tysięcy rodzin był to wstrząs niweczący dotychczasowy porządek; dumni ludzie pracy z dnia na dzień znaleźli się bez środków do życia. Gdy wyłączono pompy głębinowe, podziemny labirynt chodników i wyrobisk szybu Chrobry zaczęła bezpowrotnie zatapiać woda kopalniana. Naziemną infrastrukturę częściowo wyburzono, a stalowe urządzenia pocięto na złom.

Na stokach okolicznych hałd zdesperowani mieszkańcy jęli kopać nielegalne biedaszyby, ryzykując życie w prymitywnych jamach, by zdobyć wiadro węgla na przetrwanie zimy.

Informacje praktyczne i bezpieczeństwo na leśnym szlaku

Gdy zmierzch zaczął zacierać kontury ruin, spowijając kotlinę popielatym mrokiem, stanęłam ponownie na dawnej rampie przeładunkowej, spoglądając na samotnego żelbetowego olbrzyma. Zimny wiatr dmący od strony Masywu Chełmca świszczał w pustych otworach okiennych wieży niczym piszczałki w opuszczonej świątyni.

W oddali, ponad rdzawymi dachami Sobięcina, rozbłyskiwały pierwsze światła Wałbrzycha, lecz tutaj, u stóp szybu Chrobry, czas trwał w bezruchu, uwięziony w skruszałym betonie i ceglanym pyle. Pomyślałam o kruchości przemysłowych imperiów i bezimiennych pokoleniach, których trud, pot i lęki wsiąkły w tę czarną ziemię, pozostawiając po sobie jedynie ten milczący monolit.

Czy stojąc w cieniu dawnej kopalni, pośród chłodu gasnącego dnia i szumu wdzierającej się w mury przyrody, potrafimy jeszcze dosłyszeć daleki łomot klatek wyciągowych i echo kroków schodzących pod ziemię rębajłów, czy też wiatr rozwiał już na zawsze pamięć o ludziach, którzy budowali to zagłębie?

Powiązane wyprawy i leśne monografie w archiwum

Planując kolejne wyprawy szlakiem zapomnianych obiektów, warto uwzględnić poniższe monografie z naszego archiwum terenowego:

  • 🌲 Kopalnia Julia w Wałbrzychu – dzikie hałdy, pył węglowy i milczenie czarnego złota – Monografia zapomnianych rubieży kopalni Julia w Wałbrzychu. Porośnięte brzozami hałdy pokopalniane, opuszczone wyloty sztolni, zap… (Raport w archiwum)
  • 🌲 Most w Rutkach – stalowy kolos zawieszony nad górskim jarem Kaszub – Monografia opuszczonego mostu kolejowego w Rutkach. 30 metrów przepaści nad wartkim nurtem Raduni, pordzewiała pruska kratownica, … (Raport w archiwum)
  • 🌲 Tunel pod Małym Wołowcem w Wałbrzychu – 1600 metrów ciemności w trzewiach Sudetów – Monografia opuszczonego tunelu kolejowego pod Małym Wołowcem. Porażający chłód podziemi, nacieki wapienne na ceglanych sklepieniac… (Zapowiedź w cyklu publikacji)
  • 🌲 Tunel kolejowy pod Przełęczą Kowarską – ponury korytarz w trzewiach Karkonoszy – Monografia opuszczonego tunelu kolejowego pod Przełęczą Kowarską o długości 1025 metrów. Sklepienia z granitu i cegły, lodowaty dr… (Zapowiedź w cyklu publikacji)

Każda z tych leśnych monografii przybliża fenomen miejsc, w których architektura minionych stuleci stała się nierozerwalną częścią dzikiego ekosystemu.

Lokalizacja i współrzędne

Położenie w terenie: Średni szlak
woj. dolnośląskie / Wałbrzych • w pobliżu: Wałbrzych
50.7639, 16.2583

Etyka i Bezpieczeństwo Odkrywcy

Stan obiektu: Teren poprzemysłowy, ogrodzony, obiekt zabytkowy w stanie ruiny, oglądanie z zewnątrz. Obiekty w głębi lasów nie posiadają barierek ochronnych ani oświetlenia. Nigdy nie wchodź na niestabilne korony murów, zbutwiałe belki stropowe ani w nieoświetlone podziemia.

Zasada w lesie: Zabieramy tylko zdjęcia, zostawiamy tylko odciski butów. Szacunek: Nie ruszamy starych kamieni ani roślinności naskalnej.
CH
Cień Historii

Wędrowniczka & leśne ścieżki

Szukam w lasach starych murów, zapomnianych torowisk i miejsc, o których powoli zapominają mapy. Żadnego biura podróży, po prostu ciekawość, plecak i dobre buty.