industrialne • • Autor: Cień Historii • 8 min czytania

Młyn papierniczy w Młynowie – zapomniane mury przemysłu nad Nysą Kłodzką

Monografia zabytkowej papierni i młyna przemysłowego w Młynowie. Spękane ceglane gmachy fabryczne nad Nysą Kłodzką, zarośnięte kanały młyńskie i przemilczana historia kłodzkiego papiernictwa.

Zrujnowane ceglane zabudowania dawnej papierni w Młynowie pośród bujnej roślinności nad Nysą Kłodzką

Wędrówka leśnym duktem ku zapomnianemu obiektowi

Zjechałam z krętej, wąskiej szosy biegnącej na północ od Kłodzka ku Bardu, gdzie popękany asfalt ustępuje miejsca betonowym płytom i podmokłym koleinom nadrzecza. Zgasiłam silnik w cieniu bezlistnych olch, tuż przy spienionym nurcie Nysy Kłodzkiej, wciskającej się głębokim korytem w skaliste stoki Gór Bardzkich.

Gdy otworzyłam drzwi auta, uderzył we mnie przejmujący chłód doliny, przesycony wilgocią rzeki, zapachem butwiejących liści, mokrego łupka oraz cierpką wonią nasiąkniętego wodą klinkieru. Ciągły ryk rzecznego progu zagłuszał wszelkie odgłosy cywilizacji, tworząc gęstą kurtynę akustyczną odcinającą mnie od świata. Przede mną, zza splątanych gałęzi nadrzecznych wierzb i chaszczy dzikiego bzu, wyłonił się monumentalny korpus dawnej papierni w Młynowie.

Ciemnoczerwone mury z surowej cegły, pocięte geometrycznym rytmem ziejących pustką łukowych okien, wznosiły się nad samym brzegiem niczym zapomniana forteca postawiona przeciwko nieokiełznanemu żywiołowi górskiej wody.

Bryła budowli, materiał murów i stan zachowania

Podeszłam pod zardzewiałą, powyginaną bramę dawnego dziedzińca, wiszącą bezwładnie na jednym zerwanym zawiasie, uwięzioną w zwałach naniesionego przez wezbrania mułu i badyli rdestowca. Ominęłam potrzaskany pomost dawnej wagi wozowej i ruszyłam w stronę kanału doprowadzającego wodę do turbin. Młynówka, która przez ponad wiek karmiła fabryczne mechanizmy potężną energią spiętrzonej rzeki, była teraz zamulonym rowem pełnym gnijących pni i pogiętych stalowych zastawek. Wędrując po leśnych bezdrożach, podobny nastrój zapomnienia i wtopienia dawnych murów w leśne poszycie odnajdziemy, eksplorując Dom Zdrojowy w Żegiestowie, gdzie natura z równą cierpliwością zaciera dawne ślady człowieka.

Rozległy kompleks fabryczny składał się z kilku połączonych skrzydeł: potężnej hali maszyn papierniczych, kotłowni z kikutem ściętego komina, budynków bielarni oraz magazynów surowca. Przekroczyłam próg głównego gmachu przez osypujący się wyłom po zdemontowanych wrotach technologicznych. Buty z głuchym plaśnięciem wbiły się w grząską warstwę rzecznego osadu – mieszaninę wyschniętego iłu, pokruszonej zaprawy wapiennej i drobnego pyłu węglowego.

Weszłam w bezmierną, mroczną przestrzeń parteru, gdzie żeliwne słupy i żelbetowe podciągi dźwigały spękane stropy wyższych kondygnacji. Przez wybite okna wdzierały się lodowate podmuchy wiatru od strony koryta Nysy, wprawiając w powolny ruch wiszące z sufitu rury instalacyjne i płaty łuszczącej się farby.

Dotknęłam chłodnej powierzchni ceglanego filara. Pod palcami wyczułam szorstką fakturę spoiny i białawe wykwity solne osiadające na murze pod wpływem wilgoci. W posadzce ziały prostokątne wanny technologiczne i głębokie fundamenty po zdemontowanych maszynach papierniczych systemu Voitha, na których formowano niegdyś niekończącą się wstęgę papieru. Obok leżały spękane betonowe kadzie holendrów, w których stalowe noże rozcierały szmaty, ścier drzewny i celulozę na gęstą pulpę włóknistą.

Eksploracja zakamarków, piwnic i ukrytych detali

W powietrzu wisiał ciężki, piwniczny zaduch zmieszany z nutą starego żelaza i gnijącego drewna. Pomiędzy cokołami walały się resztki rurociągów kwasoodpornych, zardzewiałe zawory ciśnieniowe oraz potłuczone płytki ceramiczne, którymi wykładano kadzie do bielenia masy. Pustka tych hal była gęsta i przytłaczająca; każdy mój krok po zanieczyszczonym podłożu odbijał się dalekim, głuchym echem, powracającym od odległych ścian szczytowych niczym skargi dawno wygaszonych maszyn. W szerszym kontekście historycznym regionu warto również uwzględnić Walcownia w Nietulisku Dużym, którego relikty ukryte w głębi lasu niosą ze sobą zbliżoną opowieść o dawnej potędze i nagłym zmierzchu.

Eksploracja podziemi i zaplecza hydrotechnicznego wymagała ode mnie bezwzględnej uwagi i precyzji każdego ruchu. Zeszłam po wyszczerbionych, śliskich od szlamu schodach ku najniższym komorom, gdzie dawniej rzeka wpadała do turbin Francisa. Ciemność pod sklepieniami była całkowita, nieprzenikniona i lepka od wiecznie kapiącej wody.

Snop światła mojej czołówki przecinał gęsty mrok, wyławiając z cienia zdradliwe zapadliska kanałów odpływowych oraz głębokie, zalane czarną cieczą studnie rewizyjne, których dno gubiło się w rzecznym mule. Doceniłam sztywność moich wysokich butów trekkingowych, gdy stopa omsknęła się na zdradliwej glinie pokrywającej pochyłą rampę; twarda cholewka pewnie ustabilizowała staw, ratując mnie przed bolesnym skręceniem i upadkiem w głąb ciemnego kanału ściekowego.

Zarys historyczny: powstanie, przeznaczenie i zmierzch

Skórzane rękawice uchroniły dłonie przed skaleczeniem o kanciaste cegły i ostre krawędzie stalowych ceowników, gdy musiałam zaprzeć się o ścianę przy pokonywaniu zawalonego nadproża. Telefon w tym podziemnym parowie całkowicie stracił zasięg, więc posługiwałam się wyłącznie kompasem i papierową mapą terenu, kontrolując stan wiszących nad głową, spękanych stropów Kleina, skąd przy każdym podmuchu wiatru osypywał się tynk.

Dzieje tego miejsca korzeniami sięgają średniowiecza, gdy w czternastowiecznej wsi Mühldorf, rozłożonej w cieniu kłodzkiej twierdzy, wzniesiono pierwszy młyn wodny mielący ziarno z okolicznych folwarków hrabstwa kłodzkiego. Przez stulecia wartki nurt Nysy napędzał młyńskie koła podsiębierne, a dobra te stanowiły część rozległego klucza majątkowego rodu von Magnis z pobliskiego Bożkowa. Przełom nadszedł w epoce gwałtownej industrializacji Sudetów w drugiej połowie dziewiętnastego stulecia.

W 1884 roku zawiązano spółkę celową z udziałem kapitału rodziny przemysłowców Schoellerów, która podjęła decyzję o budowie nowoczesnego kombinatu przetwórstwa drewna i produkcji papieru. Wybór lokalizacji był doskonały: Nysa Kłodzka dostarczała potężnej energii kinetycznej oraz czystej wody niezbędnej w procesie technologicznym, a gęste lasy świerkowe Gór Bardzkich i Bystrzyckich stanowiły bogate źródło surowca.

Zbudowano ścieralnię drewna, kotłownię parową, bielarnię oraz wielkie hale wyposażone w aparaturę do produkcji papierów pergaminowych, bibułek i kartonów. Poprowadzona nieopodal linia kolejowa z Kłodzka do Wrocławia umożliwiła sprawny zbyt wyrobów na rynki całej Rzeszy i Europy Środkowej, czyniąc z papierni w Młynowie jeden z filarów regionalnego przemysłu.

Przemijanie dzieł człowieka w objęciach lasu

Wojenna zawierucha nie zniszczyła fabrycznych murów, a po przesunięciu granic w sierpniu 1945 roku zakład przejęła polska administracja. Włączono go w struktury Dolnośląskich Zakładów Papierniczych, tworząc w Młynowie prężny oddział wyspecjalizowany w asortymencie cienkich papierów pakowych, pergaminów oraz papieru śniadaniowego. Przez powojenne dekady kompleks tętnił życiem w rytmie trzech zmian, dając utrzymanie setkom robotniczych rodzin z okolicznych wsi i kłodzkich przedmieść.

Zakład unowocześniano, wprowadzano nowe ciągi technologiczne, lecz intensywna produkcja niosła wysokie koszty środowiskowe: nieoczyszczone ścieki bielarnicze degradowały rzekę, a duszący odór gotowanej masy celulozowej wisiał nad doliną przez cały rok. Kres fabryki nadszedł wraz ze zmianami systemowymi lat dziewięćdziesiątych. Otwarcie granic, utrata rynków zbytu, narastające długi oraz zaostrzone normy ekologiczne wymusiły decyzję o likwidacji przedsiębiorstwa, które ostatecznie zamknięto w 1996 roku.

Zaledwie rok później, w lipcu 1997 roku, kataklizm powodzi tysiąclecia przetoczył się przez Ziemię Kłodzką; spieniona fala Nysy wdarła się do opuszczonych hal, rozbiła ściany magazynów i zalała podziemia tysiącami ton mułu, pieczętując los zabytkowej papierni i obracając ją w trwałą ruinę.

Informacje praktyczne i bezpieczeństwo na leśnym szlaku

Wyszłam na wysoki, nadrzeczny taras dawnego jazu, gdzie rwący, zielonobrunatny nurt rzeki rozbija się z hukiem o zniszczone ostrogi betonowych progów. Wilgotny, chłodny powiew owiewał twarz, niosąc surowy zapach górskiego lasu i gnijącej kory. Na spękanych gzymsach najwyższej kondygnacji ceglanego gmachu rosły już kilkumetrowe brzozy i jarzębiny, których korzenie bezlitośnie rozsadzały spoiny dziewiętnastowiecznego muru. Pomyślałam o przejmującej ironii historii wypisanej na tych spękanych ścianach.

Fabryka, w której przez ponad sto lat wyprodukowano miliony metrów bieżących papieru – tworzywa mającego utrwalać ludzkie myśli, rejestrować umowy, spisywać urzędowe dekrety i chronić przeszłość przed zapomnieniem – sama została wymazana z pamięci, a po jej twórcach i pracownikach pozostały jedynie milczące cegły.

Czy stojąc samotnie pośród tych zrujnowanych hal, słuchając nieprzerwanego szumu wody, która niegdyś dawała temu miejscu życie, a później przyniosła mu ostateczną zagładę, potrafimy jeszcze usłyszeć daleki stukot maszyn papierniczych, czy odnajdujemy tu jedynie przestrogę przed kruchością wszelkiego dzieła rąk wobec nieubłaganego czasu i pierwotnej siły rzeki?

Powiązane wyprawy i leśne monografie w archiwum

Planując kolejne wyprawy szlakiem zapomnianych obiektów, warto uwzględnić poniższe monografie z naszego archiwum terenowego:

  • 🌲 Dom Zdrojowy w Żegiestowie – modernistyczny okręt zatopiony w lasach Popradu – Monografia opuszczonego Domu Zdrojowego w Żegiestowie-Zdroju. Architektura Adolfa Szyszko-Bohusza, puste sale balowe, zapach wód m… (Raport w archiwum)
  • 🌲 Kopalnia Julia w Wałbrzychu – dzikie hałdy, pył węglowy i milczenie czarnego złota – Monografia zapomnianych rubieży kopalni Julia w Wałbrzychu. Porośnięte brzozami hałdy pokopalniane, opuszczone wyloty sztolni, zap… (Raport w archiwum)
  • 🌲 Walcownia w Nietulisku Dużym – neoklasycystyczne arkady przemysłu nad Kamienną – Monografia monumentalnych ruin walcowni w Nietulisku Dużym. Potężne arkady wodne z czerwonego piaskowca, kanały Staszica, zapomnia… (Zapowiedź w cyklu publikacji)
  • 🌲 Tunel kolejowy pod Przełęczą Kowarską – ponury korytarz w trzewiach Karkonoszy – Monografia opuszczonego tunelu kolejowego pod Przełęczą Kowarską o długości 1025 metrów. Sklepienia z granitu i cegły, lodowaty dr… (Zapowiedź w cyklu publikacji)

Każda z tych leśnych monografii przybliża fenomen miejsc, w których architektura minionych stuleci stała się nierozerwalną częścią dzikiego ekosystemu.

Lokalizacja i współrzędne

Położenie w terenie: Średni szlak
woj. dolnośląskie / Hrabstwo Kłodzkie • w pobliżu: Kłodzko
50.4633, 16.6433

Etyka i Bezpieczeństwo Odkrywcy

Stan obiektu: Opuszczony zakład przemysłowy, spękane mury, podmokłe nadrzecze, ostrożność. Obiekty w głębi lasów nie posiadają barierek ochronnych ani oświetlenia. Nigdy nie wchodź na niestabilne korony murów, zbutwiałe belki stropowe ani w nieoświetlone podziemia.

Zasada w lesie: Zabieramy tylko zdjęcia, zostawiamy tylko odciski butów. Szacunek: Nie ruszamy starych kamieni ani roślinności naskalnej.
CH
Cień Historii

Wędrowniczka & leśne ścieżki

Szukam w lasach starych murów, zapomnianych torowisk i miejsc, o których powoli zapominają mapy. Żadnego biura podróży, po prostu ciekawość, plecak i dobre buty.