twierdze-i-bunkry • • Autor: Cień Historii • 8 min czytania

Bateria Goeben w Świnoujściu – betonowa dzwonnica i pancerne kolosy w lasach Wolina

Militarny kolos ukryty w sosnowym lesie nad Bałtykiem. Eksploracja Baterii Goeben w Świnoujściu – potężnej wieży kierowania ogniem i podziemnych bunkrów w wydmach.

Potężna betonowa wieża dowodzenia Baterii Goeben ukryta w nadmorskim lesie sosnowym

Podejście przez leśne ostępy i maskowanie w terenie

Wąska, popękana asfaltowa szosa prowadząca na wschód od przeprawy promowej w Świnoujściu szybko ustąpiła miejsca wyboistemu leśnemu traktowi, gdzie koła mojego auta zaczęły niebezpiecznie grzęznąć w sypkim, nadmorskim piasku. Zgasiłam silnik na skraju boru w rejonie Ognicy i Przytoru, wysiadając w chłodne powietrze wolińskiego lasu. Zapach żywicy mieszał się z nutą butwiejącego igliwia, a z oddali dobiegał stłumiony pomruk bałtyckiego przyboju.

Zarzuciłam plecak na ramiona, dopięłam pas biodrowy i ruszyłam samotnie w głąb wydmowego grzbietu. Ścieżka wiła się pośród karłowatych, powykręcanych od morskich wichrów sosen, suchych wrzosowisk i gęstych kęp siwych porostów. Wokół panowała nabożna cisza, przerywana jedynie suchym trzaskiem gałązek pod podeszwami oraz dalekim krzykiem mew znad cieśniny Świny.

Czułam, jak cywilizacja zostaje za plecami, ustępując miejsca surowemu krajobrazowi wybrzeża, gdzie pod poszyciem drzemie potężny żelbetowy sekret wojennej inżynierii.

Architektura militarna i żelbetowe stanowiska ogniowe

Po kilkunastu minutach marszu przez wydmy gęstwina nagle się rozstąpiła, a przed moimi oczami wyrosła konstrukcja, której widok wywołał natychmiastowe oszołomienie. Spośród sosen strzelała w niebo potężna, wielopiętrowa bryła z surowego żelbetu, przypominająca modernistyczną wieżę sakralną. To była wolińska „Dzwonnica” – potężna, centralna wieża dowodzenia i kierowania ogniem ciężkiej baterii nadbrzeżnej Kriegsmarine, oznaczana w planach jako Leitstand. Wędrując po leśnych bezdrożach, podobny nastrój zapomnienia i wtopienia dawnych murów w leśne poszycie odnajdziemy, eksplorując Bateria BAS 11 w Gdyni-Redłowie, gdzie natura z równą cierpliwością zaciera dawne ślady człowieka.

Monumentalny kolos o ostrych krawędziach stał niewzruszenie na piaszczystym wzniesieniu, pokryty kożuchem mchów i zaciekami z deszczówki. Gdy podeszłam pod podstawę budowli, przytłoczyła mnie jej skala. Monolityczny żelbet zachował wyraźne odciski desek szalunkowych, wprasowane w cement ponad osiem dekad temu. Na wyższych kondygnacjach ziały wykusze stanowisk obserwacyjnych oraz wąskie szczeliny optyczne, którymi niegdyś oficerowie artylerii lustrowali zamglony horyzont Zatoki Pomorskiej.

Przekroczyłam próg parterowej kondygnacji wieży przez wąski, pancerny otwór wejściowy, gdzie w spękanym betonie wciąż sterczały masywne, zardzewiałe zawiasy stalowych wrót gazoszczelnych. Leśne powietrze natychmiast ustąpiło miejsca lodowatemu, stęchłemu chłodowi bunkra. Moje kroki odbijały się głuchym echem od nagich ścian, a snop latarki wyrywał z mroku surowe biegi schodów wiodących w górę.

Wspinałam się powoli, uważając na odsłonięte, pionowe szyby instalacyjne po dawnych kablach i przewodach wentylacyjnych. Na najwyższej platformie obserwacyjnej uderzył we mnie podmuch wiatru wpadający przez panoramiczne wykusze. To tutaj mieściło się techniczne serce systemu – stanowisko dalmierza stereoskopowego o wielometrowej bazie optycznej, współpracującego z kalkulatorami ukrytymi w dolnych kazamatach.

Podziemne korytarze, izby załogi i magazyny amunicji

Stojąc w betonowej pustce, patrzyłam przez wąską szczelinę na morze wolińskich lasów i falujący w oddali Bałtyk, uświadamiając sobie bezduszną precyzję planistów. W szerszym kontekście historycznym regionu warto również uwzględnić Fort IV „Chrzanów”, którego relikty ukryte w głębi lasu niosą ze sobą zbliżoną opowieść o dawnej potędze i nagłym zmierzchu.

Zejście z wieży stanowiło zaledwie wstęp do dalszej wędrówki przez labirynt baterii. Ruszyłam w głąb boru ku ukrytym w wydmach stanowiskom ogniowym. Po kilkuset metrach wśród drzew wyrosły olbrzymie wały ziemne, maskujące betonowe niecki działobitni. Gdy stanęłam na krawędzi pierwszego stanowiska armatniego, ogrom wykopu i potęga fundamentu przytłaczały militarnym rozmachem. Te gigantyczne barbety wzniesiono specjalnie pod pancerne wieże dla luf kalibru 283 milimetrów.

Średnica pierścienia, trzymetrowa grubość ścian oraz komory technologiczne ukryte pod ziemią unaoczniały siłę ognia, jaką miano stąd skierować w morze. Posadzki porastała gruba warstwa igliwia, a ze ścian sterczały odcięte palnikami, poskręcane pręty zbrojeniowe i kotwy montażowe, które miały unieść setki ton obrotowej stali.

Z poziomu działobitni zeszłam po wyszczerbionych stopniach w głąb zaplecza amunicyjnego i schronów załogi. Weszłam w sieć korytarzy zagrzebanych pod warstwą piasku i korzeni sosen. Wilgoć w podziemiach była tak gęsta, że na stropach uformowały się drobne stalaktyty wapienne, z których miarowo kapała woda.

W cieniu dawnego konfliktu: dzieje i zadania bojowe

W białym świetle czołówki dostrzegłam na sufitach potężne, rdzewiejące dwuteowniki oraz pozostałości podwieszanych szyn suwnicowych, po których na specjalnych wózkach przetaczano ważące ponad trzysta kilogramów pociski przeciwpancerne. Mijałam puste magazyny prochu, izby filtrów i kwatery załogi z resztkami stalowych framug oraz czarnych napisów szablonowych.

W tych kazamatach, odciętych od świata metrami zbrojonego betonu i wydm, panowała przejmująca cisza, w której każdy mój oddech brzmiał nienaturalnie głośno.

Geneza tego militarnego kolosa sięga końca lat trzydziestych minionego stulecia, gdy dowództwo Kriegsmarine postanowiło uczynić ze Świnoujścia ufortyfikowaną twierdzę, strzegącą podejść do Rzeszy. Baterię nazwano na cześć słynnego krążownika SMS Goeben z czasów pierwszej wojny światowej. W latach 1938–1939 na wolińskich wydmach robotnicy wznieśli żelbetowe stanowiska dla dział nabrzeżnych kalibru 283 milimetrów. Miały one ryglować Zatokę Pomorską i razić pancerniki z dystansu ponad trzydziestu kilometrów.

Wojna potoczyła się jednak innym torem. Po inwazji na Norwegię w 1940 roku uznano Bałtyk za bezpieczny akwen wewnętrzny. W 1941 roku potężne lufy zdemontowano i wywieziono na daleką północ, gdzie w ramach Wału Atlantyckiego utworzyły Baterię Fjell na norweskiej wyspie Sotra, ryglując wejście do portu w Bergen przed okrętami aliantów.

Rdza, mech i przemijanie betonowych umocnień

Wolińskie schrony służyły jednak do końca wojny. Betonową dzwonnicę wyposażono w stację radiolokacyjną typu Würzburg i nowoczesne przyrządy optyczne, przez co obiekt pełnił rolę kluczowego posterunku obserwacyjnego dla portu oraz poligonu rakietowego w Peenemünde. Wiosną 1945 roku, gdy pierścień radzieckiego frontu zaczął się nieubłaganie zaciskać wokół ujścia Odry, bateria znalazła się na trasie panicznego odwrotu rozbitych wojsk niemieckich.

Na początku maja 1945 roku lasy opanowały oddziały radzieckiego 2. Frontu Białoruskiego, zajmując opuszczone bunkry bez oporu. W powojennych dekadach pośród leśników z Przytoru krążyły mroczne opowieści o zalanych tunelach technicznych prowadzących ku brzegom Świny, kryjących pod piaskiem zaminowane komory i porzucony sprzęt wojskowy.

Samotne przemierzanie schronów obnażyło surową fizyczność tego terenu. Marsz przez strome wydmy szybko dał się we znaki mięśniom i ścięgnom; sypki piasek osuwał się spod nóg, a warstwa igliwia maskowała zdradliwe zapadliska dawnych rowów kablowych i transzei. Doceniłam sztywność moich wysokich, skórzanych butów trekkingowych, gdy stopa niebezpiecznie omsknęła się na wilgotnej, gliniastej pochyłości u wejścia do kazamaty, chroniąc kostkę przed bolesnym skręceniem.

W ciemnościach korytarzy snop czołówki był jedynym punktem oparcia, wyrywając z mroku uskoki posadzki i pionowe studnie techniczne. Skórzane rękawice wielokrotnie ocaliły dłonie przed rozcięciem o zardzewiałe pręty zbrojeniowe i ostre krawędzie betonu, gdy przeciskałam się przez zasypane włazy. Pod trzymetrowym żelbetowym stropem telefon całkowicie utracił zasięg, zmuszając mnie do polegania wyłącznie na papierowej mapie, kompasie i pamięci topograficznej.

Bezpieczeństwo i przygotowanie do leśnej eksploracji

Gdy wyszłam z podziemnych magazynów na powierzchnię, nad wolińskim lasem dogasały promienie słońca. Bór zapłonął ciepłą, miedzianą barwą, a wiatr od morza przyniósł orzeźwiający chłód jodu i słonej piany. Spojrzałam raz jeszcze na ponurą sylwetkę wieży, wyłaniającą się spomiędzy pni niczym obcy, porzucony w leśnej głuszy totem wojennej buty.

Pomyślałam o tym, jak cała ta inżynieria, wzniesiona dla panowania nad szlakami morskimi i siejąca grozę, uległa wyrokowi czasu i bezbronnie poddała się rytmowi przyrody. Korzenie sosen cierpliwie kruszą monolityczny beton, wydmowy piasek zasypuje tunele, a szum wiatru dawno zagłuszył echa wojskowych komend.

Czy stając samotnie przed tą opuszczoną dzwonnicą, w półmroku nadmorskiego boru, czujecie jeszcze lodowaty chłód dawnej pychy imperium, czy potraficie już tylko odnaleźć w niej cichy spokój krajobrazu, który zdołał uleczyć rany zadane przez człowieka?

Powiązane wyprawy i leśne monografie w archiwum

Planując kolejne wyprawy szlakiem zapomnianych obiektów, warto uwzględnić poniższe monografie z naszego archiwum terenowego:

  • 🛡️ Bateria BAS 11 w Gdyni-Redłowie – żelbetowe działa zimnej wojny na krawędzi klifu – Szum fal Bałtyku i zimny żelbet ukryty w bukowym lesie Kępy Redłowskiej. Eksploracja zimnowojennej 11. Baterii Artylerii Stałej na… (Raport w archiwum)
  • 🛡️ Bateria Blüchera w Ustce – żelbetowe kazamaty i stanowiska dział na bałtyckich wydmach – Monografia leśnych bunkrów Baterii Blüchera w Ustce. Stanowiska dział kalibru 105 mm, podziemne korytarze amunicyjne, chłód żelbet… (Raport w archiwum)
  • 🛡️ Fort IV „Chrzanów” – zapomniane kazamaty carskiej Twierdzy Warszawa w leśnej gęstwinie – Poza zgiełkiem stolicy. Eksploracja zarośniętych wałów, zalanych potern i ceglanych koszar carskiego Fortu IV Chrzanów na zachodni… (Zapowiedź w cyklu publikacji)
  • 🛡️ Fort Prusy w Nysie – gwiazda z czerwonej cegły pochłonięta przez las – Eksploracja leśnych kazamatów Fortu Prusy w Nysie. Pruskie bastiony kleszczowe, mroczne poterny podziemne, sucha fosa i militarny … (Zapowiedź w cyklu publikacji)

Każda z tych leśnych monografii przybliża fenomen miejsc, w których architektura minionych stuleci stała się nierozerwalną częścią dzikiego ekosystemu.

Lokalizacja i współrzędne

Położenie w terenie: Średni szlak
Pomorze Zachodnie / Wyspa Wolin • w pobliżu: Świnoujście / Międzyzdroje
53.9022° N, 14.3014° E

Etyka i Bezpieczeństwo Odkrywcy

Stan obiektu: Wysoka betonowa wieża kierowania ogniem, niezabezpieczone stropy stanowisk działowych. Obiekty w głębi lasów nie posiadają barierek ochronnych ani oświetlenia. Nigdy nie wchodź na niestabilne korony murów, zbutwiałe belki stropowe ani w nieoświetlone podziemia.

Zasada w lesie: Zabieramy tylko zdjęcia, zostawiamy tylko odciski butów. Szacunek: Nie ruszamy starych kamieni ani roślinności naskalnej.
CH
Cień Historii

Wędrowniczka & leśne ścieżki

Szukam w lasach starych murów, zapomnianych torowisk i miejsc, o których powoli zapominają mapy. Żadnego biura podróży, po prostu ciekawość, plecak i dobre buty.