opuszczone-przemysl • • Autor: Cień Historii • 8 min czytania

Elektrociepłownia Szombierki i szyb Krystyna – ceglana katedra industrialna w Bytomiu

Industrialna katedra – rdzewiejące wieże wyciągowe i ceglane cegielnie spowite przemysłową historią. Moja wyprawa pod monumentalne Szombierki.

Monumentalna fasada z czerwonej cegły i wieża zegarowa Elektrociepłowni Szombierki w Bytomiu

Wędrówka leśnym duktem ku zapomnianemu obiektowi

Zostawiłam samochód na wyboistym poboczu przy ulicy Zabrzańskiej w Bytomiu, tuż za łukiem dawnego nasypu tramwajowego, gdzie asfalt powoli ustępuje miejsca spękanym betonowym płytom i rdzewiejącym barierom. W powietrzu unosił się przejmujący chłód późnego, listopadowego popołudnia, podszyty charakterystyczną, śląską nutą: wilgotną sadzą, zbutwiałym drewnem podkładów kolejowych, rudawym nalotem żelaza i gorzkawym zapachem liści dzikiej topoli.

Kiedy tylko minęłam szpaler samosiejek i wkroczyłam na dawne międzytorze bocznic, pod moimi traperami zachrzęścił ciemny, skamieniały żużel wymieszany z ostrokrawędzistym tłuczniem bazaltowym. Przede mną, w szarej zawiesinie mgły i dymu unoszącego się z okolicznych kominów, wyrosła sylwetka, która od dziesięcioleci elektryzuje każdego badacza architektury technicznej. Z ciemności zarośli dźwigał się gigantyczny, zeszklony masyw z fioletowo-brunatnej cegły klinkierowej, zwieńczony osiemdziesięciometrową wieżą zegarową Siemensa.

Wystarczyło jedno spojrzenie na potężne lico murów, by pojąć, dlaczego Kraftwerk Oberschlesien nazwano Katedrą Industrialną – nie ma w tym określeniu ani odrobiny przesady, jest jedynie pokora wobec budowniczych, którzy przemysłowej utylitarności nadali sakralny wymiar.

Geneza tego ceglanego giganta sięga dramatycznych lat pierwszej wojny światowej, gdy zapotrzebowanie na energię elektryczną w śląskim okręgu przemysłowym stało się kwestią o kluczowym znaczeniu militarnym i gospodarczym. Inwestorem była potężna spółka Graflich Schaffgotsche Werke, należąca do spadkobierców Joanny Gryzik i legendarnego „króla cynku” Karola Goduli, którzy zbudowali na Górnym Śląsku jedno z największych imperiów węglowo-hutniczych na kontynencie. Wędrując po leśnych bezdrożach, podobny nastrój zapomnienia i wtopienia dawnych murów w leśne poszycie odnajdziemy, eksplorując Fabryka Benzyny Syntetycznej w Policach, gdzie natura z równą cierpliwością zaciera dawne ślady człowieka.

Bryła budowli, materiał murów i stan zachowania

Do zaprojektowania nowego kompleksu energetycznego hrabiowie Schaffgotschowie zaangażowali wybitnych architektów z Berlina-Charlottenburga – braci Georga i Emila Zillmannów. Ci sami twórcy, którzy wcześniej nadali unikalny, malowniczy kształt górniczym osiedlom Giszowiec i Nikiszowiec w Katowicach, w Szombierkach stanęli przed zgoła innym zadaniem. Zamiast kameralnej architektury patronackiej mieli wykreować obiekt o niespotykanej dotąd kubaturze i potędze.

Choć budowę rozpoczęto w 1916 roku, skomplikowane warunki powojenne i plebiscytowe opóźniły pełen rozruch technologiczny, który nastąpił ostatecznie w listopadzie 1920 roku. Zillmannowie zrezygnowali ze standardowej wówczas, surowej konstrukcji szkieletowej ukrytej pod blaszanymi płytami, tworząc manifest modernistycznego ekspresjonizmu ceglanego o niespotykanej nigdzie indziej sile wyrazu.

Podeszłam bliżej zewnętrznego ogrodzenia, gdzie korony drzew odsłoniły pełną tektonikę południowej fasady. Cały kompleks został zakomponowany niczym potężna trójnawowa bazylika, w której tradycyjne funkcje liturgiczne zastąpiono obiegami pary, węgla i prądu. Nawy boczne i nawa główna to w rzeczywistości olbrzymie, połączone ze sobą hale kotłowni, maszynowni oraz rozdzielni wysokiego napięcia.

Ściany wzniesiono z precyzyjnie sortowanej cegły klinkierowej o podwyższonej odporności na chemiczną agresję spalin, układanej w gęstym wątku kowadełkowym, z niezwykle wąską spoiną wapienną. Wertykalizm bryły podkreślają smukłe, pionowe lizeny oraz głęboko glifione okna ze stalowymi podziałami szprosowymi, które z odległości kilkudziesięciu metrów wyglądają jak gotyckie triforia i ostrołuki. W szerszym kontekście historycznym regionu warto również uwzględnić Zamek Książąt Mazowieckich w Sochaczewie, którego relikty ukryte w głębi lasu niosą ze sobą zbliżoną opowieść o dawnej potędze i nagłym zmierzchu.

Ponad wszystkim dominuje masywna, czworoboczna wieża zegarowa o wysokości 80 metrów, w której wnętrzu pierwotnie mieściły się zbiorniki wody technologicznej oraz aparatura sterująca. Tarcza zegara Siemensa, wyposażona w wielkie rzymskie cyfry, od lat stoi nieruchomo – jej wskazówki zamarły, jakby odmawiały odmierzania czasu dla obiektu, którego serce powoli przestawało bić.

Eksploracja zakamarków, piwnic i ukrytych detali

Spoglądając w górę na spękane nadproża i puste pola po dawnych instalacjach odsiarczania, dostrzegłam pustkę po trzech wyburzonych w ostatnich dekadach kominach o wysokości 120 metrów; przez niemal stulecie to one definiowały horyzont Bytomia, widoczne z odległości kilkunastu kilometrów jako bezbłędny punkt nawigacyjny.

W czasach swojej największej prosperity elektrociepłownia dysponowała zainstalowaną mocą elektryczną przekraczającą 100 megawatów, co czyniło z niej jednego z absolutnych gigantów energetycznych II Rzeczypospolitej i powojennej Polski. To stąd płynął prąd zasilający głębokie podszybia, pompy odwadniające i kombajny pobliskich kopalń węgla kamiennego, na czele z KWK Bobrek oraz macierzystą KWK Szombierki.

Energia z szombierskich generatorów parowych napędzała wielkie piece bytomskich hut, zakłady chemiczne, a także rozległą, bezkolizyjną sieć tramwajową łączącą miasta rodzącej się konurbacji górnośląskiej. Cały ten skomplikowany organizm funkcjonował w oparciu o precyzyjny obieg surowcowy: węgiel z okolicznych szybów nie musiał pokonywać dalekiej drogi koleją państwową, lecz trafiał do kotłów bezpośrednio za pomocą napowietrznych mostów taśmociągowych, kolejek linowych oraz estakad przemysłowych.

Do dzisiaj na tle zachodniego skrzydła majaczą zardzewiałe, ażurowe kratownice tych stalowych tras transmisyjnych. Pod nimi ziemia wciąż przesiąknięta jest grubą na kilkadziesiąt centymetrów warstwą czarnego pyłu węglowego, który w wilgotne dni zamienia się w mazisty, lepki osad oklejający buty przy każdym kroku.

Skierowałam się na północ, wybierając ścieżkę biegnącą wzdłuż dawnych bocznic kolejowych, którymi niegdyś odprowadzano popiół i dostarczano ciężkie elementy maszynowni. Szyny, częściowo rozkradzione, częściowo pochłonięte przez gęste kępy inwazyjnego rdestowca ostrokończystego, nosiły jeszcze czytelne cechy walcownicze hut śląskich z lat dwudziestych i trzydziestych minionego wieku.

Zarys historyczny: powstanie, przeznaczenie i zmierzch

Pomiędzy spękanymi, murszejącymi podkładami wyrosły młode brzozy i dzikie bzy, zmuszając mnie do ciągłego omijania zdradliwych zagłębień terenu i starych kanałów kablowych. Po przebyciu kilkuset metrów tego bocznicowego pustkowia spomiędzy bezlistnych koron drzew wyłonił się widok na samotną, oszałamiającą bryłę szybu „Krystyna”, wzniesionego w 1928 roku jako szyb „Kaiser Wilhelm”. Wieża wyciągowa tego szybu to zabytek absolutnie unikatowy w skali całej europejskiej kultury inżynieryjnej.

Ma ona wysokość 57 metrów i formę potężnego, zwężającego się ku dołowi młota bojowego. Stalowy, nitowany szkielet kozłowy został precyzyjnie obmurowany licową cegłą klinkierową, co nadaje jej niezwykle dynamiczny, niemal kubistyczny profil.

Taka forma nie była jedynie kaprysem projektantów – potężna, poszerzona głowica wieży musiała pomieścić na samym szczycie najnowocześniejszą wówczas dwubębnową maszynę wyciągową systemu Koepe o napędzie elektrycznym, eliminując konieczność prowadzenia lin do osobnego budynku maszynowni na poziomie nadszybia.

Nazwę szybu zmieniono po 1945 roku, upamiętniając hrabinę Christine von Schaffgotsch, a sama wieża stała się techniczną ikoną Górnego Śląska, stojąc niewzruszenie mimo likwidacji podziemnych parceli wydobywczych kopalni. Podeszłam pod jej potężne, rozchylone podpory fundamentowe, gdzie wiatr ze świstem przeciskał się przez puste otwory okienne.

Wokół wieży rozciąga się strefa dawnego szybu „Ewa”, sortowni oraz cegielni kopalnianej, która niegdyś wytwarzała cegłę na bieżące potrzeby obudowy podziemnych wyrobisk i budynków infrastruktury powierzchniowej. Teren ten jest dziś dzikim, zdradliwym labiryntem porośniętym gąszczem jeżyn i pokrzyw. Wśród butwiejących liści i zwałów gruzu natrafiłam na potężne, żelbetowe czapy przykrywające zręby zasypanych rur szybowych, betonowe leje po dawnych zsypach urobku oraz otwarte czeluście studzienek odwadniających.

Przemijanie dzieł człowieka w objęciach lasu

Każdy krok w tym rejonie wymaga bezwzględnej uwagi; grunt pod warstwą humusu bywa niestabilny, spękane stropy podziemnych kanałów wentylacyjnych uginają się pod ciężarem niszczejących płyt, a z potrzaskanego betonu sterczą zardzewiałe pręty zbrojeniowe i poskręcane cięgna dawnych maszyn. Pomiędzy ruinami sortowni odnalazłam hałdę wypalonych, odrzuconych cegieł oznaczonych głębokimi sygnaturami kopalni Szombierki – niemy dowód na samowystarczalność tego niegdysiejszego kombinatu.

Zostawiłam za plecami rumowiska podszybia i ruszyłam stromą, wydeptaną przez sarny ścieżką na szczyt pobliskiej hałdy poprzemysłowej, ciągnącej się wzdłuż wschodniej granicy zakładu. Wspinaczka po sypkim żużlu i łupku ilastym wymagała zapierania się krawędziami butów, ale wysiłek opłacił się z nawiązką, gdy stanęłam na spłaszczonym wierzchołku usypiska.

O tej porze zachodzące słońce przedarło się przez ołowiane chmury, kładąc się krwistoczerwonym, poziomym światłem na wschodnich elewacjach elektrociepłowni i klinkierowym pancerzu szybu Krystyna. Z tej perspektywy monumentalizm zespołu Zillmannów ujawnia się z pełną bezwzględnością. Katedra Industrialna jawi się stąd jak ufortyfikowany, średniowieczny gród warowny rzucony na dno śląskiej niecki, w którym wieża zegarowa pełni rolę potężnego stołpu, a ściany kotłowni tworzą niezdobyty mur kurtynowy.

Równocześnie widać stąd dramatyczne blizny transformacji: puste place po wyburzonych chłodniach kominowych, zdemontowane rurociągi przesyłowe i korozję wdzierającą się w stalowe nadproża hal, w których jeszcze niedawno toczyła się walka o zachowanie obiektu i nadanie mu nowych funkcji kultury technicznej.

Informacje praktyczne i bezpieczeństwo na leśnym szlaku

Na hałdzie wiatr dął bez przeszkód, przynosząc ze sobą zapach wilgotnej gliny i chłód zbliżającego się wieczoru. Zamilkły dawno świsty zaworów bezpieczeństwa, huk młynów kulowych mielących węgiel na pył i miarowy, basowy pomruk turbogeneratorów Parsonsa i AEG, który przez stulecie stanowił tętno tej części Bytomia.

W tej gęstej ciszy, przerywanej jedynie dalekim szumem samochodów na drodze krajowej i skrzypieniem luźnych blach na dachu maszynowni, czuć było monumentalny ciężar historii przemysłu, który stworzył nowoczesny Śląsk, by następnie zostawić go samemu sobie. Schodziłam z hałdy ostrożnie, w zapadającym szybko mroku, omijając głębokie koleiny wymyte przez jesienne deszcze.

Gdy dotarłam z powrotem do samochodu zaparkowanego przy ulicy Zabrzańskiej, latarnie uliczne rozbłysły mdłym, żółtym światłem, odbijając się w kałużach pełnych węglowego osadu. Zegar na wieży Katedry pozostał w cieniu – niemy, nieruchomy pomnik ludzkiej pracy, inżynieryjnego geniuszu i nieuchronnego upływu czasu.

Jakie są Wasze odczucia wobec niszczejących gigantów śląskiego przemysłu – czy Waszym zdaniem Szombierki mają jeszcze szansę na nowe życie, czy pozostaną jedynie monumentalnym cieniem minionej epoki?

Powiązane wyprawy i leśne monografie w archiwum

Planując kolejne wyprawy szlakiem zapomnianych obiektów, warto uwzględnić poniższe monografie z naszego archiwum terenowego:

  • 🌲 Fabryka Benzyny Syntetycznej w Policach – betonowy ziggurat i mroczny labirynt Hydrierwerke Pölitz – Betonowy ziggurat i ruiny gigantycznej fabryki paliwa syntetycznego dla III Rzeszy w Policach. Poznaj mroczny labirynt Hydrierwerk… (Raport w archiwum)
  • 🌲 Huta „Józef” w Samsonowie – ruiny wielkiego pieca w cieniu Puszczy Świętokrzyskiej – Monumentalne mury z czerwonego piaskowca ukryte w dolinie Bobrzy. Eksploracja ruin Huty Józef w Samsonowie – arcydzieła Staropolsk… (Raport w archiwum)
  • 🏰 Zamek Książąt Mazowieckich w Sochaczewie – ceglana korona nad meandrem Bzury – Monografia czternastowiecznego zamku książąt mazowieckich w Sochaczewie. Monumentalne ceglane mury obwodowe na wzgórzu zamkowym, z… (Zapowiedź w cyklu publikacji)
  • 🏰 Zamek w Kryłowie – ceglana twierdza na wyspie Bugu tuż przy granicy państwa – Zamek na wyspie na rzece Bug – dosłownie parę metrów od granicy państwa. Moja wyprawa na nadrzeczną wyspę i cerkwisko w Kryłowie… (Zapowiedź w cyklu publikacji)

Każda z tych leśnych monografii przybliża fenomen miejsc, w których architektura minionych stuleci stała się nierozerwalną częścią dzikiego ekosystemu.

Lokalizacja i współrzędne

Położenie w terenie: Łatwy spacer
Górny Śląsk / Bytom • w pobliżu: Bytom / Chorzów
50.3342° N, 18.8953° E

Etyka i Bezpieczeństwo Odkrywcy

Stan obiektu: Obiekt poprzemysłowy / Wstęp do wnętrz wstrzymany, widok z otaczających dróg. Obiekty w głębi lasów nie posiadają barierek ochronnych ani oświetlenia. Nigdy nie wchodź na niestabilne korony murów, zbutwiałe belki stropowe ani w nieoświetlone podziemia.

Zasada w lesie: Zabieramy tylko zdjęcia, zostawiamy tylko odciski butów. Szacunek: Nie ruszamy starych kamieni ani roślinności naskalnej.
CH
Cień Historii

Wędrowniczka & leśne ścieżki

Szukam w lasach starych murów, zapomnianych torowisk i miejsc, o których powoli zapominają mapy. Żadnego biura podróży, po prostu ciekawość, plecak i dobre buty.