twierdze-i-bunkry • • Autor: Cień Historii • 8 min czytania

Fort II Wawrzyszew – carskie koszary i zarośnięta fosa w leśnej enklawie Bielan

Monografia opuszczonego Fortu II Wawrzyszew Twierdzy Warszawa. Ceglane poterny koszarowe z 1883 roku, dzika fosa zalana wodą, walki 1939 roku i milczenie zarośniętego szańca.

Ceglane kazamaty koszar szyjowych Fortu II Wawrzyszew w Warszawie oplecione korzeniami starych drzew

Podejście przez leśne ostępy i maskowanie w terenie

Zaledwie kilkaset metrów od geometrycznego ładu bielańskich blokowisk, gdzie miejski rytm Chomiczówki pulsuje szumem popołudniowego ruchu i miarowym stukotem tramwajów, rozciąga się dzika, zapomniana enklawa, w której czas gwałtownie zwolnił swój bieg. Zostawiłam za plecami asfaltowe trakty i weszłam w gęsty pas podmokłego lasu otaczającego Fort II Wawrzyszew, stanowiący niegdyś jedno z kluczowych ogniw zewnętrznego pierścienia carskiej Twierdzy Warszawa.

Jesienne powietrze Mazowsza natychmiast zgęstniało, nasycając się cierpką wonią butwiejącego listowia, torfowego błota i zastygłej w bezruchu wody. Hałas wielkiego miasta stopniał w kilka chwil, wytłumiony przez gęstwinę czarnych olch, wierzb i splątanych krzewów tarniny. Moje kroki ugrzęzły w miękkiej ściółce, a pod stopami zachrzęściły pierwsze odłamki starych, spękanych cegieł, sygnalizujące, że pod grubym płaszczem leśnego poszycia spoczywa uśpiony potwór z czerwonej gliny i żelaza.

Stanęłam na krawędzi dawnej fosy, której monumentalne rozmiary nawet po upływie półtora stulecia budzą autentyczny niepokój. Carski szaniec, wzniesiony w latach 1883–1889 na planie regularnego pięcioboku, został pomyślany jako samowystarczalna twierdza artyleryjska, zdolna powstrzymać natarcie nowoczesnych armii u wrót rosyjskiego imperium. Dziś dno dawnego rowu obronnego wypełnia ciemna, niemal smolista toń stojącej wody, pokryta gęstym dywanem rzęsy i otoczona szpalerem zeszłorocznych trzcin.

Architektura militarna i żelbetowe stanowiska ogniowe

Lustro wody odbijało posępne, ołowiane niebo, a strome stoki wałów ziemnych opadały ku toni pod kątem, który przyprawiał o zawrót głowy. Omszałe pnie starych wierzb pochylały się nad fosą niczym milczący strażnicy, zanurzając powykręcane gałęzie w mętnej toni. W tym odciętym od świata wąwozie panowała niemal nabożna, grobowa cisza, przerywana jedynie nagłym trzepotem skrzydeł spłoszonego wodnego ptaka i miarowym skapywaniem kropel deszczu z nagich gałęzi. Wędrując po leśnych bezdrożach, podobny nastrój zapomnienia i wtopienia dawnych murów w leśne poszycie odnajdziemy, eksplorując Fort VIII „Służew”, gdzie natura z równą cierpliwością zaciera dawne ślady człowieka.

Przedarłam się wzdłuż krawędzi szańca ku południowej części założenia, gdzie spomiędzy potężnych nadsypek ziemnych wyłoniły się monumentalne kazamaty koszar szyjowych. Zbudowane z ciemnoczerwonej, wypalanej na głuchy dzwon carskiej cegły, przetrwały próbę czasu z zaskakującą godnością. Podeszłam bliżej potężnej fasady, na której zachowały się rytmiczne podziały arkadowych otworów okiennych i strzelniczych, choć wiele z nich zostało w minionych dekadach bezładnie zamurowanych lub rozbitych przez rabusiów budulca.

Położyłam dłoń na szorstkiej powierzchni muru; chłód stuletniej ceramiki przeszył skórę niczym dotyk lodu. Miejscami na cegłach dostrzegłam odciśnięte w miękkiej glinie stemple rosyjskich cegielni, pisane cyrylicą znaki dawno nieistniejących manufaktur, które pracowały na potrzeby wojennej machiny Romanowów.

Nad całością budowli zalegała wielometrowa warstwa ubitego piasku i darni, mająca niegdyś amortyzować uderzenia najcięższych pocisków burzących kalibru 210 milimetrów, a dziś stanowiąca podłoże dla strzelistych brzóz i klonów, których korzenie niczym macki rozsadzały ceglane sklepienia.

Podziemne korytarze, izby załogi i magazyny amunicji

Weszłam w głąb otwartej poterny szyjowej, przekraczając niewidzialną granicę dzielącą światło dnia od wiecznego podziemnego mroku. Temperatura gwałtownie spadła, a nozdrza uderzył chłodny, stęchły oddech podziemi, przesycony zapachem wilgotnego wapna, rozkładającej się materii organicznej i zardzewiałego żelaza. Włączyłam czołówkę, której mocny, skupiony snop światła przeciął atramentową ciemność korytarza, wydobywając z mroku potężne sklepienia kolebkowe. W szerszym kontekście historycznym regionu warto również uwzględnić Fort IV „Chrzanów”, którego relikty ukryte w głębi lasu niosą ze sobą zbliżoną opowieść o dawnej potędze i nagłym zmierzchu.

Ciągnące się w głąb wałów poterny komunikacyjne służyły niegdyś do bezpiecznego przemieszczania piechoty i transportu amunicji z koszar wprost na wały artyleryjskie. Z sufitu, wzdłuż spoin murarskich, zwisały setki białych nacieków i stalaktytów wapiennych – mineralnych sopli uformowanych przez dekady bezustannego przesączania się wód opadowych przez nadsypkę ziemną.

Każde moje westchnienie zamieniało się w obłok białej pary, a echo samotnych kroków niosło się głuchem basem wzdłuż amfilady pustych izb żołnierskich, gdzie niegdyś stacjonowały setki carskich artylerzystów i piechurów.

Los tego potężnego dzieła fortyfikacyjnego został przesądzony na długo przed wybuchem wielkich wojen XX stulecia. W 1909 roku car Mikołaj II podpisał rozkaz o kasacji Twierdzy Warszawa, uznając przestarzałe szańce pierścienia zewnętrznego za zbyt kosztowne w utrzymaniu i nieodpowiadające wymogom nowoczesnej wojny manewrowej. W lecie 1913 roku do fortu na Wawrzyszewie wkroczyły oddziały rosyjskich saperów z zadaniem zniszczenia kluczowych elementów bojowych.

W cieniu dawnego konfliktu: dzieje i zadania bojowe

W potężne kaponiery barkowe i czołowe, które flankowały fosę i uniemożliwiały wrogiej piechocie podejście pod wały, wywiercono głębokie komory minowe i napełniono je ładunkami dynamitu. Przeszłam wzdłuż rumowiska dawnej kaponiery, gdzie potężne bloki wczesnego betonu i rozerwane ceglane mury leżą bezwładnie poskręcane na dnie fosy, niczym szczątki mitycznego lewiatana powalonego precyzyjnym ciosem.

Rosjanie wysadzili to, co miało razić wroga, lecz monumentalne koszary szyjowe i podziemne poterny przetrwały, czekając na swój najkrwawszy rozdział w historii.

Militarne przeznaczenie powróciło do opuszczonego szańca w tragicznych dniach września 1939 roku. To tutaj, na obrzeżach Wawrzyszewa i w korytarzach Fortu II, zorganizowano jeden z kluczowych rygli polskiej obrony na północno-zachodnim przedpolu Warszawy. Po morderczych bojach nad Bzurą i dramatycznym przebijaniu się przez Puszczę Kampinoską, zdziesiątkowane bataliony 30. Pułku Strzelców Kaniowskich zajęły pozycje na wałach i w ceglanych kazamatach fortu.

Żołnierze w poszarpanych rogatywkach obsadzili zarośnięte skarpy, wykorzystując carskie nadsypki jako osłonę przed bezlitosnym ogniem niemieckiej artylerii i bombardowaniami Luftwaffe. Wawrzyszewskie pola i ceglane kazamaty spłynęły krwią polskich obrońców, którzy z niezłomnym uporem odpierali kolejne szturmy przeważających sił Wehrmachtu, trwając na posterunku aż do nadejścia rozkazu o kapitulacji stolicy.

Rdza, mech i przemijanie betonowych umocnień

Dotykając poczerniałych od dawnych wybuchów ścian podziemnych komór, czułam ciężar tamtego września – zapach prochu, strach, ból rannych znoszonych do ceglanych potern i cichą modlitwę ludzi, którzy w tych lochach czekali na nieuchronny zmierzch wolnej Rzeczypospolitej.

Samotna wędrówka przez podmokłe labirynty fortu wymagała nieustannej, surowej czujności i pełnej dyscypliny ciała. Mazowiecka, tłusta glina po ostatnich opadach deszczu przekształciła się w zdradliwą, śliską maź, gotową w każdej chwili osunąć się pod stopami w stronę zalanej fosy. Wielokrotnie doceniłam sztywność i głęboki bieżnik moich wysokich, skórzanych butów wyprawowych, gdy podeszwa traciła oparcie na rozmokłej krawędzi stromej skarpy, chroniąc staw skokowy przed bolesnym skręceniem.

Snop czołówki musiał bezustannie omiatać ziemię przed moimi krokami, wyrywając z mroku niezabezpieczone, głębokie studzienki odwadniające oraz zdradliwe zapadliska starych szybów wentylacyjnych, zamaskowane warstwą zbutwiałych liści i suchych gałęzi. Grube rękawice ze sztywnej skóry uratowały moje dłonie przed głębokim rozcięciem, gdy zjeżdżając ze stromizny przytrzymałam się poszarpanej krawędzi rozbitej cegły i wystających, zardzewiałych prętów carskiego zbrojenia.

W głębokim parowie fosy i wewnątrz sklepionych korytarzy telefon całkowicie stracił łączność ze stacjami bazowymi, ekran zgasł w bezużytecznym poszukiwaniu sieci, a cała orientacja w zawiłym układzie zarośniętych wałów opierała się wyłącznie na papierowej mapie topograficznej oraz miarowych wahnięciach igły magnetycznego kompasu.

Bezpieczeństwo i przygotowanie do leśnej eksploracji

Gdy po wielu godzinach podziemnej eksploracji wydostałam się wreszcie z chłodnych czeluści poterny na grzbiet czołowego wału artyleryjskiego, nad fosą zaczęły podnosić się gęste, białe opary wieczornej mgły. Zmierzch powoli kładł się na koronach starych olch i wierzb, a chłodny wiatr szeleścił suchymi badylami trzcin.

Spomiędzy nagich konarów drzew, zaledwie kilkaset metrów na wschód, zamajaczyły pierwsze rozświetlone prostokąty okien bielańskich wieżowców, pulsujące ciepłym, domowym światłem współczesnego życia. Stałam w zawieszeniu pomiędzy dwoma światami – nowoczesną metropolią pędzącą ku przyszłości a potężnym, carskim cmentarzyskiem cegły, które cierpliwa mazowiecka przyroda od dziesięcioleci trawi i powoli obraca w leśny niebyt.

Czy te omszałe mury i czarne wody fosy są jedynie bezużyteczną blizną po obcym imperium, czy może surowym, cichym przypomnieniem, że każda ludzka potęga wzniesiona z pychy i lęku musi ostatecznie ulec nieubłaganemu prawu zapomnienia i wiecznej zieleni?

Powiązane wyprawy i leśne monografie w archiwum

Planując kolejne wyprawy szlakiem zapomnianych obiektów, warto uwzględnić poniższe monografie z naszego archiwum terenowego:

  • 🛡️ Fort VIII „Służew” – carskie kazamaty pochłonięte przez podwarszawską zieleń – Monografia carskiego fortu artyleryjskiego VIII Służew. Ceglane poterny z lat 80. XIX wieku, suche fosy porośnięte robinami, wysad… (Raport w archiwum)
  • 🛡️ Bateria BAS 11 w Gdyni-Redłowie – żelbetowe działa zimnej wojny na krawędzi klifu – Szum fal Bałtyku i zimny żelbet ukryty w bukowym lesie Kępy Redłowskiej. Eksploracja zimnowojennej 11. Baterii Artylerii Stałej na… (Raport w archiwum)
  • 🛡️ Fort IV „Chrzanów” – zapomniane kazamaty carskiej Twierdzy Warszawa w leśnej gęstwinie – Poza zgiełkiem stolicy. Eksploracja zarośniętych wałów, zalanych potern i ceglanych koszar carskiego Fortu IV Chrzanów na zachodni… (Zapowiedź w cyklu publikacji)
  • 🛡️ Fort Prusy w Nysie – gwiazda z czerwonej cegły pochłonięta przez las – Eksploracja leśnych kazamatów Fortu Prusy w Nysie. Pruskie bastiony kleszczowe, mroczne poterny podziemne, sucha fosa i militarny … (Zapowiedź w cyklu publikacji)

Każda z tych leśnych monografii przybliża fenomen miejsc, w których architektura minionych stuleci stała się nierozerwalną częścią dzikiego ekosystemu.

Lokalizacja i współrzędne

Położenie w terenie: Średni szlak
woj. mazowieckie / Warszawa • w pobliżu: Warszawa (Bielany)
52.2858, 20.9167

Etyka i Bezpieczeństwo Odkrywcy

Stan obiektu: Dojście ścieżkami leśnymi, głęboka zalana fosa, śliskie skarpy i zapadliska. Obiekty w głębi lasów nie posiadają barierek ochronnych ani oświetlenia. Nigdy nie wchodź na niestabilne korony murów, zbutwiałe belki stropowe ani w nieoświetlone podziemia.

Zasada w lesie: Zabieramy tylko zdjęcia, zostawiamy tylko odciski butów. Szacunek: Nie ruszamy starych kamieni ani roślinności naskalnej.
CH
Cień Historii

Wędrowniczka & leśne ścieżki

Szukam w lasach starych murów, zapomnianych torowisk i miejsc, o których powoli zapominają mapy. Żadnego biura podróży, po prostu ciekawość, plecak i dobre buty.